Ropa Brent gwałtownie podrożała w poniedziałek 13 lipca po ponownym zaostrzeniu konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W godzinach popołudniowych europejskiego handlu kontrakty oscylowały w pobliżu 79,4 dolara za baryłkę, czyli o ponad 4 proc. wyżej niż w piątek. Według danych rynkowych MarketWatch dzienne maksimum wyniosło około 80,03 dolara. Dla polskich kierowców najważniejsze pytanie brzmi jednak nie „czy ropa podrożała?”, lecz „kiedy i w jakiej skali ten ruch może dotrzeć do dystrybutorów?”, informuje blogspalinowy.pl.
Jedna sesja nie wystarcza, aby ogłosić natychmiastową podwyżkę benzyny i diesla. Wystarcza natomiast, by zwiększyć ryzyko, że ceny znajdą się bliżej górnych granic obecnych prognoz.
Dlaczego Brent nagle podrożała?
Bezpośrednim impulsem była nowa wymiana ataków oraz spór o kontrolę nad cieśniną Ormuz. Reuters informował, że po zapowiedzi przywrócenia przez USA blokady irańskiej żeglugi kontrakty na Brent zyskiwały ponad 4 proc. Z kolei Associated Press podawała poziom 79,41 dolara za baryłkę, co oznaczało wzrost o około 4,5 proc.

Rynek reaguje nie tylko na faktyczne ograniczenie dostaw, lecz także na rosnące ryzyko utrudnień. Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych punktów światowego handlu energią. Według amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej w pierwszej połowie 2025 roku przepływało przez nią średnio 20,9 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie, co odpowiadało około jednej piątej światowego zużycia płynnych paliw.
Rynek ropy wycenia dziś nie tylko bieżącą podaż, ale również prawdopodobieństwo, że tankowce będą płynąć wolniej, drożej albo w mniejszej liczbie.

Czy prognoza cen paliw na 13–19 lipca jest już nieaktualna?
Nie. Obecny skok Brent nie unieważnia automatycznie prognoz przygotowanych przed rozpoczęciem tygodnia, ale zwiększa prawdopodobieństwo realizacji ich wyższych wariantów. E-petrol.pl prognozuje na 13–19 lipca benzynę Pb95 po 6,78–6,92 zł/l, olej napędowy po 6,94–7,09 zł/l i LPG po 3,16–3,23 zł/l.
Szersze porównanie przewidywań e-petrol.pl i BM Reflex znajduje się w naszym materiale o cenach paliw od 13 do 19 lipca 2026 roku. Nowy ruch na Brent należy traktować jako dodatkowy czynnik ryzyka, którego nie było jeszcze w pełni widać podczas przygotowywania wcześniejszych założeń.
| Wskaźnik | Najnowszy poziom | Znaczenie dla kierowców |
|---|---|---|
| Ropa Brent | około 79,4 USD/bbl, ponad 4 proc. w górę | Presja na koszt surowca, jeśli wzrost się utrzyma |
| Kurs dolara NBP | 3,7846 zł za 1 USD | Kurs może wzmacniać lub łagodzić zmianę cen ropy |
| Prognoza Pb95 | 6,78–6,92 zł/l | Rośnie ryzyko cen bliżej górnej granicy |
| Prognoza diesla | 6,94–7,09 zł/l | ON pozostaje bardziej narażony na poziomy powyżej 7 zł/l |
Średni kurs dolara ogłoszony 13 lipca przez Narodowy Bank Polski wynosił 3,7846 zł. To ważne, ponieważ polskie rafinerie i importerzy patrzą jednocześnie na cenę ropy, notowania gotowych paliw w Europie oraz relację złotego do dolara. Sam wzrost Brent nie przekłada się więc na detal w prostym stosunku jeden do jednego.
Jak wzrost ropy dociera do cen na polskich stacjach?
Droga od kontraktu na Brent do pylonu cenowego przy stacji składa się z kilku etapów:
- Rynek światowy reaguje na ryzyko geopolityczne, dostępność surowca i transport.
- Notowania paliw gotowych w Europie zmieniają koszt benzyny i oleju napędowego dla rafinerii oraz importerów.
- Cenniki hurtowe są aktualizowane z uwzględnieniem rynku i kursów walut.
- Stacje paliw zmieniają detal zależnie od zapasów, marży, konkurencji i terminów nowych dostaw.
Ostatnie dane e-petrol.pl z 11 lipca wskazywały średnią hurtową cenę Pb95 na poziomie 5484,20 zł za metr sześcienny, a oleju napędowego 5826 zł za metr sześcienny netto. To punkt odniesienia sprzed poniedziałkowego skoku ropy. Kluczowe będą więc kolejne aktualizacje hurtu, a nie sam wykres Brent z jednego dnia.
Najbardziej niekorzystny dla kierowców scenariusz to nie jednorazowy skok, lecz utrzymanie Brent w pobliżu 80 dolarów lub wyżej przez kilka sesji, przy jednoczesnym osłabieniu złotego i dalszych utrudnieniach w żegludze.
Czy warto zatankować natychmiast?
Dla większości kierowców nie ma powodu, by jechać na stację tylko z powodu poniedziałkowego wzrostu notowań. Ceny detaliczne nie zmieniają się w całej Polsce równocześnie, a stacje sprzedają również paliwo kupione wcześniej. Rozsądna decyzja zależy od sytuacji:
- jeżeli bak jest prawie pusty i planujesz dłuższą trasę, tankowanie dziś lub jutro jest uzasadnione;
- jeżeli masz ponad pół baku, nie warto kupować paliwa na zapas ani nadrabiać kilometrów do odległej stacji;
- przy różnicy 10 gr/l oszczędność na 50 litrach wynosi tylko 5 zł, dlatego lokalna cena jest ważniejsza niż nerwowa reakcja na nagłówek;
- przed weekendem warto obserwować przede wszystkim nowe cenniki hurtowe i kolejną prognozę detaliczną.
Co zdecyduje o cenach benzyny i diesla w kolejnych dniach?
Najważniejsze będą trzy sygnały: faktyczny ruch tankowców przez cieśninę Ormuz, zachowanie Brent po pierwszej gwałtownej reakcji oraz zmiany w polskich cennikach hurtowych. Jeśli napięcie osłabnie, część poniedziałkowej premii geopolitycznej może szybko zniknąć. Jeśli jednak transport pozostanie ograniczony, a ropa utrzyma się wysoko, wcześniejsze prognozy będą wymagały korekty w górę.
Na dziś najbardziej uczciwy wniosek brzmi: podwyżka na stacjach nie jest przesądzona na jutro, ale ryzyko droższej benzyny i diesla w drugiej części tygodnia wyraźnie wzrosło.
Warto też sprawdzić, gdzie burze i ulewy będą najgroźniejsze w nocy z 13 na 14 lipca 2026 roku.