Adwokat Paweł Kozanecki, skazany na 1,5 roku więzienia za śmiertelny wypadek pod Olsztynem, został odnaleziony w Hrubieszowie niemal przy samym zakładzie karnym, informuje blogspalinowy.pl, powołując się na wp.pl. Mieszkańcy okolicy nie kryją ironii, bo mężczyzna wybrał kryjówkę oddaloną od więziennych murów zaledwie o kilkaset metrów.
Zatrzymanie przy polu rzepaku
Policyjna akcja rozegrała się w czwartek przy domu położonym niedaleko pola rzepaku. Pani Maria, mieszkanka okolicy, relacjonowała w rozmowie z WP, że z okna widziała trzech mężczyzn biegnących przez pole, a obok stał samochód i uzbrojony funkcjonariusz. Jak opowiadała, wszystko wydarzyło się pod wieczór, gdy oglądała serial i przypadkiem zobaczyła nietypową scenę.
„Stałam cały czas w oknie i patrzyłam. Trzech facetów leciało tędy przez pole rzepaku. A tutaj obok stał pan samochodem i miał broń” — mówiła pani Maria.
Początkowo kobieta nie wiedziała, kogo szukali policjanci. Dopiero później dowiedziała się, że w domu za polem ukrywał się adwokat Paweł Kozanecki, poszukiwany do odbycia kary więzienia. Mężczyzna został skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności za wypadek z 2021 roku pod Olsztynem, w którym zginęły dwie kobiety.
Jedna z sąsiadek, Katarzyna, przypomniała również skandal po tamtej tragedii. Kozanecki opublikował wtedy w mediach społecznościowych nagranie, w którym nazwał samochód ofiar „trumną na kółkach”. Te słowa wywołały ogromne oburzenie, bo zabrzmiały nie jak skrucha, lecz jak cyniczna próba odsunięcia od siebie odpowiedzialności.
Pusty dom, światło wieczorami i podejrzane przyjazdy
W piątek rano dom, w którym ukrywał się Paweł Kozanecki, był już pusty. Z balkonu na piętrze zwisała przemoczona deszczem biało-czerwona flaga, a na podwórku nie było widać żadnego ruchu. Sąsiedzi opowiadali, że kilka lat temu budynek kupiło małżeństwo, które później się rozstało.
Zimą dom miał stać przeważnie pusty, a większy ruch zaczął się tam dopiero wiosną. Jedna z mieszkanek zwróciła uwagę, że wieczorami w budynku czasem paliło się światło, choć nikt nie wyglądał na stałego lokatora. Inna sąsiadka widziała samochód, który podjeżdżał pod posesję około godziny 22:00 i wkrótce potem odjeżdżał.
„Czasami wieczorami tu się świeciło” — relacjonowała jedna z kobiet.
Katarzyna przypuszcza, że uwagę na to miejsce mogła zwrócić obecność żony Kozaneckiego. Według niej jeden z sąsiadów widział w okolicy nieznajomą kobietę, która nie wyglądała na mieszkankę tej części Hrubieszowa. Ludzie z sąsiedztwa nie spodziewali się, że niemal pod ich oknami może ukrywać się osoba poszukiwana przez policję.
Sąsiedzi ironizują: do więzienia miał kilkaset metrów
Najbardziej zaskoczyło mieszkańców Hrubieszowa nie samo zatrzymanie, lecz miejsce, które wybrał adwokat. Z podwórka domu dobrze widać ciemny dach i szare mury Zakładu Karnego w Hrubieszowie. Według ustaleń WP od kryjówki Kozaneckiego do więzienia w linii prostej było tylko kilkaset metrów.
Mariusz, który mieszka w pobliżu więziennych murów, nie ukrywał ironii. Jego zdaniem Kozanecki wybrał miejsce wyjątkowo niefortunne, bo do zakładu karnego miał dosłownie kilka chwil drogi. Podobnie żartują inni sąsiedzi, którzy podkreślają, że okolica przy więzieniu uchodzi za jedną z najspokojniejszych.
„Przynajmniej ma blisko za kraty” — śmiał się Mariusz.
Maria i Katarzyna przekonują, że życie obok więzienia nie daje im poczucia zagrożenia. Wręcz przeciwnie, przez obecność służb i funkcjonariuszy w okolicy panuje tam spokój. Katarzyna opowiadała nawet, że ma ogród od strony zakładu, a niektórzy osadzeni czasem po prostu się witają.
Kozanecki miał zmienić wygląd

Po zatrzymaniu w czwartek wieczorem Paweł Kozanecki został przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie. Tam wykonano z nim niezbędne czynności, a w piątek rano trafił do miejscowego zakładu karnego. Według informacji WP w czasie ukrywania się próbował zmieniać wygląd i maskować swoją tożsamość.
W chwili zatrzymania Kozanecki był ogolony i nie miał już charakterystycznej bródki, z którą wcześniej pojawiał się publicznie. Policyjni „łowcy głów” z Łodzi i Lublina od kilku dni mieli deptać mu po piętach. Funkcjonariusze sprawdzali agroturystyki, hotele i inne miejsca noclegowe w powiecie hrubieszowskim.
Według ustaleń WP mężczyzna często zmieniał lokalizacje, licząc na to, że w ten sposób uniknie zatrzymania. Nadkomisarz Anna Kamola z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie tłumaczyła, że Kozanecki był przekonany o skuteczności takiej taktyki. Jedna z mieszkanek Hrubieszowa mówiła również, że już w środę widziała policyjną ekipę wychodzącą z jednego z hoteli w mieście.
„Był przekonany, że częste zmiany miejsca pobytu pozwolą mu pozostać nieuchwytnym” — przekazała nadkom. Anna Kamola.
Gdzie Paweł Kozanecki odbędzie karę?
W piątek po godzinie 9:00 policjanci ponownie przywieźli Kozaneckiego na ulicę Nową, przy której zatrzymali go dzień wcześniej. Tym razem radiowóz nie zatrzymał się jednak przy domu, lecz przed bramą Zakładu Karnego w Hrubieszowie. To standardowa procedura po zatrzymaniu osoby poszukiwanej do odbycia kary.
W dokumentach przekazanych policji jako miejsce odbywania kary wskazano Areszt Śledczy w Łodzi. Taki wybór wynikał z tego, że jednostka znajduje się bliżej miejsca zamieszkania skazanego. Ponieważ policjanci nie zastali go tam, gdzie spodziewali się go znaleźć, po zatrzymaniu trafił do najbliższej jednostki penitencjarnej, czyli do więzienia w Hrubieszowie.
Rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie, sędzia Adam Barczak, wyjaśnił w rozmowie z WP, że dalsze miejsce odbywania kary będzie zależało już nie od sądu, lecz od Służby Więziennej. Skazany może zostać przeniesiony do innej placówki między innymi ze względu na naukę, leczenie, okoliczności osobiste albo kwestie bezpieczeństwa. Nie można więc wykluczyć, że z Hrubieszowa Kozanecki zostanie później przewieziony do Łodzi.
„Miejsce odbywania kary wobec osoby już prawomocnie skazanej może ulegać zmianie i o tym decyduje Służba Więzienna” — podkreślił sędzia Adam Barczak.
Czy ktoś odpowie za pomoc w ukrywaniu?
Na razie nie ma decyzji dotyczącej ewentualnej odpowiedzialności osób, które mogły pomagać Pawłowi Kozaneckiemu w ukrywaniu się. Jednocześnie najbliższym członkom rodziny takie zarzuty mogą nie grozić z powodu przepisów polskiego Kodeksu karnego. Artykuł 239 paragraf 2 przewiduje, że nie podlega karze osoba, która ukrywa najbliższego członka rodziny.
To oznacza, że ewentualna rola bliskich w tej sprawie będzie wymagała osobnej oceny prawnej. Żona Kozaneckiego kilka dni wcześniej przekonywała WP, że jej mąż się nie ukrywa. Po zatrzymaniu w Hrubieszowie ta wersja brzmi jednak mało przekonująco, bo policja znalazła go nie pod oficjalnym adresem, lecz w domu stojącym niemal obok więzienia.
O tym, jak kosztowna może być brawura za kierownicą, piszemy też w materiale o mandacie za drift w 2026 roku i utracie prawa jazdy.