Tragedia w Parku Krugera. Małżeństwo nie wróciło z safari — co wydarzyło się w RPA?

Tragedia w Parku Krugera. Małżeństwo nie wróciło z safari — co wydarzyło się w RPA?

Małżeństwo turystów zniknęło podczas safari w RPA. Śledczy badają, czy para mogła natknąć się na kłusowników w odległej części Parku Krugera.

przez Piotr Lewandowski

W słynnym Parku Narodowym Krugera w Republice Południowej Afryki doszło do tragedii, która wstrząsnęła władzami rezerwatu i lokalnymi służbami, informuje blogspalinowy.pl, powołując się na interia.pl. Ciała dwojga turystów odnaleziono po tym, jak para nie wróciła na nocleg po wyprawie safari. Ofiarami są 71-letni Ernst Marais i jego 73-letnia żona Dina, emerytowane małżeństwo z nadmorskiej miejscowości Mossel Bay. Śledczy sprawdzają, czy turyści mogli przypadkowo natknąć się na kłusowników działających w odległej części parku.

Małżeństwo przyjechało do jednego z najbardziej znanych rezerwatów przyrody na świecie z planem tygodniowego pobytu. Para chciała obserwować tzw. Wielką Piątkę Afryki, czyli słonie, nosorożce, bawoły, lwy i lamparty. Turyści zatrzymali się w pobliżu bramy Pafuri, na północy ogromnego Parku Narodowego Krugera. Alarm podniesiono w środę wieczorem, gdy nie pojawili się w miejscu noclegu.

Początkowo pracownicy safari zakładali, że para mogła utknąć na jednej z tras po ulewnych deszczach i powodziach, które nawiedziły region. Taki scenariusz wydawał się możliwy, bo część dróg w parku bywa trudna do przejazdu po gwałtownych opadach. Poszukiwania szybko objęły jednak bardziej odizolowane rejony rezerwatu. Finał akcji okazał się tragiczny.

Ciała turystów znaleziono w rejonie Crook’s Corner

Do makabrycznego odkrycia doszło w piątek rano w rejonie Crook’s Corner. To miejsce położone przy zbiegu granic Republiki Południowej Afryki, Zimbabwe i Mozambiku. Grupka turystów obserwująca stado słoni zauważyła ciała dryfujące w rzece i natychmiast zawiadomiła strażników parku. Służby potwierdziły później, że chodzi o zaginione małżeństwo emerytów.

Według wstępnych ustaleń śledczych para padła ofiarą brutalnego ataku. Media, w tym „The Sun”, podają, że na ciałach odnaleziono ślady przemocy, a sprawcy mieli wrzucić je do rzeki Limpopo. Z miejsca zdarzenia zniknął również samochód terenowy należący do turystów. To właśnie kradzież pojazdu jest jednym z tropów, którymi zajmuje się obecnie policja.

Źródła związane z południowoafrykańską policją wskazują, że małżeństwo mogło przypadkowo natrafić na gang kłusowników. Tego typu grupy mają działać przy trasach wykorzystywanych przez słonie oraz w rejonach granicznych, gdzie teren jest trudny do kontrolowania. Funkcjonariusze nie wykluczają, że sprawcy użyli samochodu ofiar do ucieczki w kierunku Mozambiku. Część szlaków w tym rejonie przebiega przez nieogrodzone fragmenty parku.

Władze parku mówią o bezprecedensowej zbrodni

Rzecznik Parku Narodowego Krugera Rey Thakhuli potwierdził, że akcję poszukiwawczą rozpoczęto po zgłoszeniu zaginięcia turystów. Jak podkreślił, według władz rezerwatu to pierwszy taki przypadek w niemal stuletniej historii parku. Sprawa została przekazana policji, która prowadzi śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa oraz kradzieży pojazdu. Funkcjonariusze informują, że analizują „bardzo mocne tropy”, ale dotąd nie doszło do zatrzymań.

„Dokładamy wszelkich starań, aby odnaleźć sprawców i postawić ich przed sądem” — przekazał przedstawiciel władz parku.

Tragedia wywołała również obawy o bezpieczeństwo turystów i możliwe skutki dla branży turystycznej w RPA. Park Narodowy Krugera odwiedza rocznie niemal milion osób z różnych części świata. Dla wielu podróżnych to jedno z najważniejszych miejsc safari w Afryce, dlatego każda informacja o zagrożeniu w rezerwacie może mieć poważne konsekwencje wizerunkowe. Władze podkreślają jednak, że sprawa ma charakter wyjątkowy i zapowiadają wzmocnienie zabezpieczeń.

Minister leśnictwa, rybołówstwa i środowiska Willie Aucamp złożył kondolencje rodzinie ofiar. Zapewnił też, że służby robią wszystko, aby wyjaśnić okoliczności śmierci małżeństwa i ustalić, kto stoi za atakiem. Kierownictwo parku zapowiedziało zwiększenie liczby patroli, modernizację monitoringu oraz dodatkowe środki bezpieczeństwa w najbardziej odizolowanych częściach rezerwatu. Śledztwo trwa, a policja nadal poszukuje sprawców.

W podobnych sprawach kluczowe są pierwsze godziny poszukiwań, dlatego warto przypomnieć także historię 12-letniej Eli z Krakowa, której zaginięcie zakończyło się tragicznym finałem w Lesie Wolskim.

Zobacz inne