Atak niedźwiedzia w Rumunii. Co wydarzyło się pod pastwiskiem w Bichigiu?

Atak niedźwiedzia w Rumunii. Co wydarzyło się pod pastwiskiem w Bichigiu?

przez Piotr Lewandowski

W Rumunii doszło do kolejnego śmiertelnego ataku niedźwiedzia na człowieka, informuje blogspalinowy.pl, powołując się na rmf24.pl. Śmierć 53-letniej kobiety ponownie zaostrzyła dyskusję o bezpieczeństwie mieszkańców górskich regionów oraz o kontroli populacji dużych drapieżników.

Niedźwiedź zaatakował kobietę w pobliżu pastwiska

Do tragedii doszło we wsi Bichigiu, położonej w północnej Rumunii. 53-letnia mieszkanka regionu znajdowała się niedaleko pastwiska, gdy została zaatakowana przez niedźwiedzia. Według ustaleń śledczych ten sam drapieżnik wcześniej zaatakował i zabił także krowę.

Po zdarzeniu ciało kobiety przekazano do badań. Sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną śmierci były obrażenia zadane przez zwierzę. Dla lokalnej społeczności ten przypadek stał się kolejnym dowodem na to, że spotkania z niedźwiedziami coraz częściej przestają być pojedynczymi, wyjątkowymi incydentami.

To kolejny śmiertelny atak w ostatnich tygodniach

Atak niedźwiedzia w Bichigiu był drugim śmiertelnym przypadkiem w Rumunii w krótkim czasie. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej w okręgu Harghita, położonym w centralnej części kraju, niedźwiedź zabił 65-letniego mężczyznę. Takie zdarzenia szczególnie niepokoją mieszkańców wsi i małych miejscowości leżących blisko lasów, pastwisk oraz górskich tras.

Ludzie mieszkający w tych regionach coraz częściej mówią nie tylko o strachu o własne bezpieczeństwo, lecz także o zagrożeniu dla gospodarstw. Niedźwiedzie podchodzą bliżej zabudowań, atakują zwierzęta gospodarskie i pojawiają się w miejscach, gdzie wcześniej widywano je znacznie rzadziej. Dlatego temat kontroli populacji niedźwiedzi w Rumunii ponownie trafił na poziom decyzji państwowych.

Lokalne władze chcą zgody na odstrzał niedźwiedzi

Władze gminy Telciu, na terenie której doszło do tragedii, zwróciły się już do rumuńskiego Ministerstwa Środowiska. Samorządowcy proszą o zgodę na odstrzał niedźwiedzi żyjących w tym rejonie. Według ich szacunków obecnie w okolicy przebywa około 30 osobników.

To o pięć niedźwiedzi więcej niż rok wcześniej. Dla niewielkiej społeczności taki wzrost ma bardzo konkretne skutki, ponieważ drapieżniki częściej zbliżają się do pastwisk, gospodarstw i lokalnych dróg. Przedstawiciele samorządu przekonują, że bez szybkich działań ryzyko kolejnych ataków pozostanie wysokie.

Rumunia zwiększyła limit prewencyjnego odstrzału

W kwietniu 2026 roku rumuński parlament zdecydował o zwiększeniu limitu prewencyjnego odstrzału niedźwiedzi. Obecnie wynosi on 849 osobników rocznie. To prawie cztery razy więcej niż trzy lata temu, gdy roczny limit ustalono na poziomie 220 zwierząt.

Władze tłumaczą tę decyzję potrzebą ochrony ludzi w regionach, gdzie niedźwiedzie coraz częściej pojawiają się w pobliżu wsi, dróg i miejsc odwiedzanych przez turystów. Jednocześnie nowe przepisy wywołały sprzeciw części organizacji przyrodniczych. Ich przedstawiciele obawiają się, że większy odstrzał może negatywnie wpłynąć na przyszłość populacji niedźwiedzi brunatnych w kraju.

Rumunia ma największą populację niedźwiedzi brunatnych w UE

Rumunia jest uznawana za najważniejszy obszar występowania niedźwiedzi brunatnych w Unii Europejskiej. Według najnowszych danych w rumuńskich lasach żyje ponad 13 tysięcy tych drapieżników. Najwięcej z nich zamieszkuje Karpaty, gdzie rozległe kompleksy leśne tworzą dla tego gatunku bardzo dobre warunki.

Problem polega na tym, że granica między dziką przyrodą a ludzkimi osadami staje się coraz mniej wyraźna. Niedźwiedzie częściej wychodzą w pobliże wsi, szukają pożywienia obok gospodarstw i mogą stwarzać realne zagrożenie dla mieszkańców. Dlatego śmiertelny atak niedźwiedzia w Rumunii stał się nie tylko tragiczną wiadomością, ale też częścią szerszej debaty o tym, jak połączyć bezpieczeństwo ludzi z ochroną dzikiej przyrody.

Więcej o niebezpiecznych sytuacjach poza Europą przeczytasz w materiale o wypadku w Kanadzie, gdzie motocykl po zderzeniu z BMW zawisł na sygnalizacji.


Zobacz inne