Polski weteran misji w Afganistanie odesłał medal NATO prezydentowi Karolowi Nawrockiemu po słowach Donalda Trumpa o sojusznikach z Paktu Północnoatlantyckiego, informuje blogspalinowy.pl, powołując się na gazeta.pl. Sprawa wróciła po kilku miesiącach, gdy Kancelaria Prezydenta wyjaśniła, dlaczego odznaczenie zostało wysłane z powrotem.
Słowa Trumpa o NATO wywołały reakcję weteranów
Prezydent USA Donald Trump w styczniowym wywiadzie dla Fox News podważył wiarygodność NATO w sytuacji, w której Waszyngton mógłby potrzebować wsparcia sojuszników. Powiedział, że nie jest pewien, czy Pakt Północnoatlantycki rzeczywiście przyszedłby Stanom Zjednoczonym z pomocą, gdyby kiedykolwiek zaszła taka potrzeba. Osobno stwierdził, że Ameryka rzekomo „nigdy nie potrzebowała” sojuszników, a udział wojsk NATO w Afganistanie opisał słowami, że trzymały się one „trochę z tyłu” i „trochę z dala od pierwszej linii”.
„Nie jestem pewien, czy Sojusz Północnoatlantycki będzie, gdy kiedykolwiek będziemy go potrzebować”.
W Polsce te słowa uderzyły w szczególnie wrażliwy temat, ponieważ polscy żołnierze uczestniczyli w misji w Afganistanie razem z sojusznikami z NATO. Prezydent Karol Nawrocki nie potępił wtedy wypowiedzi Trumpa wprost, ale odniósł się do sprawy w serwisie X. Podkreślił, że polscy żołnierze są bohaterami, zasługują na szacunek i podziękowania za służbę, a także przypomniał o 44 Polakach, którzy zginęli w Afganistanie: 43 żołnierzach i jednym cywilu.
Jednocześnie Nawrocki wyraził przekonanie, że słowa Donalda Trumpa nie dotyczyły Polski. Taka reakcja nie przekonała części weteranów, którzy oczekiwali od głowy państwa mocniejszego stanowiska w obronie honoru polskich wojskowych. Dla nich nie był to wyłącznie dyplomatyczny komentarz, lecz sprawa pamięci o ludziach, którzy służyli w niebezpiecznej misji i zapłacili za to najwyższą cenę.
„Panie prezydencie, odsyłam panu medal”

Podpułkownik rezerwy Maciej Moryc, były oficer wywiadu wojskowego, publicznie ogłosił w programie „Sekielski wieczorową porą” w TVP, że odeśle prezydentowi Karolowi Nawrockiemu medal otrzymany za udział w natowskiej misji w Afganistanie. Wyjaśnił, że robi to w reakcji na słowa Trumpa oraz na, jego zdaniem, zbyt słabą odpowiedź ze strony polskiego prezydenta. Według Moryca medal mógłby w odpowiednim momencie przypomnieć Donaldowi Trumpowi, że polska krew jest równie czerwona jak krew amerykańskich żołnierzy.
„Może w odpowiednim momencie wręczy go prezydentowi Trumpowi, po to, aby pan Trump przypomniał sobie o tym, że polska krew jest równie czerwona, jak krew amerykańskich żołnierzy”.
W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych Moryc zwrócił się bezpośrednio do Nawrockiego. Powiedział, że przesyła prezydentowi medal za półtora roku udziału w misji ISAF, czyli Międzynarodowych Siłach Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie. Weteran zaproponował głowie państwa, by powiesiła odznaczenie nad biurkiem albo w innym miejscu, które uzna za stosowne.
„Panie prezydencie, odsyłam panu medal, który dostałem za to, że przez półtora roku brałem udział w misji ISAF w Afganistanie”.
Moryc podkreślił, że medal miałby przypominać prezydentowi o obowiązku zwierzchnika Sił Zbrojnych, jakim jest stanie na straży honoru i dobrego imienia wszystkich weteranów tej misji. Jego gest był nie tylko symbolicznym protestem, ale też bezpośrednim zarzutem wobec politycznej reakcji Warszawy. W centrum tej historii znalazło się więc nie samo odznaczenie, lecz pytanie, czy polskie władze wystarczająco stanowczo bronią pamięci o swoich żołnierzach służących poza granicami kraju.
„Mam nadzieję, że będzie panu przypominał, że jako zwierzchnikowi Sił Zbrojnych przystoi panu stanie na straży honoru i dobrego imienia wszystkich weteranów, którzy brali udział w tej misji”.
Kancelaria Prezydenta odesłała medal nadawcy
Po kilku miesiącach Maciej Moryc przekazał Gazeta.pl, że nie otrzymał od Kancelarii Prezydenta żadnej reakcji na swój gest. Po pytaniach dziennikarzy Kancelaria odpowiedziała, że Medal NATO przesłany przez Moryca został zwrócony nadawcy. W wyjaśnieniu wskazano, że właściwym adresatem tego rodzaju gestu nie jest prezydent Polski, lecz Biuro Sekretarza Generalnego NATO.
„Przesłany przez Pana Macieja Moryca do Kancelarii Prezydenta RP Medal NATO został odesłany nadawcy wraz z informacją, że właściwym adresatem tego rodzaju gestu jest Biuro Sekretarza Generalnego NATO”.
Kancelaria podkreśliła również, że Medal NATO jest międzynarodowym odznaczeniem wojskowym nadawanym przez sekretarza generalnego Sojuszu uczestnikom operacji NATO. Nie jest to odznaczenie państwowe Rzeczypospolitej Polskiej ani wyróżnienie przyznawane przez Prezydenta RP. Tym właśnie w administracji prezydenckiej uzasadniono decyzję o odesłaniu medalu Maciejowi Morycowi.
„Medal NATO stanowi międzynarodowe odznaczenie wojskowe nadawane przez Sekretarza Generalnego NATO żołnierzom uczestniczącym w operacjach Sojuszu. Nie jest to odznaczenie państwowe Rzeczypospolitej Polskiej ani odznaczenie nadawane przez Prezydenta RP”.
Sam weteran potwierdził, że otrzymał przesyłkę w czwartek, dzień przed tym, jak Kancelaria Prezydenta odpowiedziała na pytania dziennikarzy. Ten szczegół dodatkowo wzmocnił polityczny kontekst sprawy, ponieważ medal wrócił do nadawcy już po pojawieniu się zainteresowania mediów. Ostatecznie gest Moryca przerodził się w szerszą dyskusję o pamięci, odpowiedzialności władz i granicach dyplomatycznej ostrożności, gdy chodzi o honor żołnierzy.
Wątek amerykańskiej polityki bezpieczeństwa przypomina też inną głośną sprawę z USA, czyli ujawnione archiwum UFO Pentagonu i pytania o to, co naprawdę znajduje się w tych dokumentach.