FAME MMA 31 w Koszalinie zakończyło się niespodziewanym triumfem Alana „Alanika” Kwiecińskiego w turnieju „Fight Club”, informuje blogspalinowy.pl, powołując się na interia.pl. Zawodnik pokonał w finale Jose Simao i zdobył główną nagrodę — BMW M5 warte około 500 tys. złotych.
Alan Kwieciński wygrał turniej Fight Club na FAME MMA 31
Gala FAME MMA 31 w koszalińskiej hali widowiskowo-sportowej przyniosła kibicom dokładnie taki scenariusz, dla którego ogląda się freak fighty. W turnieju bokserskim w małych rękawicach wystąpili Alan „Alanik” Kwieciński, Paweł „Scarface” Bomba, Maksymilian „Wiewiór” Wiewiórka, Akop Szostak, Kasjusz „Don Kasjo” Życiński, Robert Karaś, Jose „Josef Bratan” Simao oraz Brajan „Bojan” Bojanko. Stawką był nie tylko prestiż i zwycięstwo w turnieju, ale również luksusowe BMW M5, którego wartość sięga około pół miliona złotych.
Najgłośniejszą historią wieczoru okazała się droga Kwiecińskiego do finału. Najpierw „Alanik” przeszedł przez bardzo wymagający ćwierćfinał z Pawłem Bombą, a później wytrzymał wyrównane starcie z Akopem Szostakiem. W decydującej walce czekał już na niego Jose Simao, który wcześniej również poradził sobie ze swoimi rywalami bez większych problemów.
Finał nie dał jednoznacznego obrazu dominacji jednego zawodnika, dlatego o wyniku musieli zdecydować sędziowie. Zwycięstwo niejednogłośną decyzją trafiło właśnie do „Alanika”, co stało się największą sensacją turnieju Fight Club. Dzięki temu Alan Kwieciński opuścił Koszalin nie tylko jako zwycięzca FAME MMA 31, ale także jako właściciel nowego BMW M5.
Lekarze mogli nie dopuścić „Alanika” do dalszej rywalizacji
Po ćwierćfinale z Bombą dalszy udział Kwiecińskiego w turnieju stanął pod dużym znakiem zapytania. Zawodnik miał problemy z ręką, a także rozcięcie w okolicy łuku brwiowego. Medycy oceniali jego stan jako na tyle poważny, że mógł uniemożliwić mu kontynuowanie rywalizacji.
Mimo tego „Alanik” nie chciał wycofać się z turnieju. Jak później przyznał, aby walczyć dalej, musiał podpisać specjalny dokument. W praktyce oznaczało to, że wziął odpowiedzialność na siebie, by móc wyjść najpierw do półfinału, a później także do finałowego pojedynku.
Kwieciński tłumaczył później, że po walce z Bombą zmienił sposób prowadzenia pojedynku. Przyznał, że nie był zadowolony ze swojego pierwszego występu, ale w kolejnych starciach czuł się lepiej i walczył ostrożniej. „Biłem Akopa liśćmi, bo bałem się o pięść” — powiedział w rozmowie z „Kanałem Sportowym”.
Zwycięstwo może zmienić plany Kwiecińskiego dotyczące kariery

Przed FAME MMA 31 Alan Kwieciński nie wykluczał zakończenia kariery. Taki scenariusz wiązał z ewentualną porażką z Pawłem Bombą, z którym łączył go prywatny konflikt. Dlatego ich ćwierćfinał miał dla „Alanika” znaczenie nie tylko sportowe, ale również osobiste.
Po zwycięstwie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kwieciński nie tylko pokonał swojego najważniejszego rywala, ale wygrał cały turniej, zwyciężył Jose Simao w finale i odebrał BMW M5. Taki wynik może odsunąć jego freak fightową „emeryturę”, bo po takim wieczorze zainteresowanie kolejną walką „Alanika” będzie jeszcze większe.
Dla FAME MMA 31 ta historia stała się jednym z najmocniejszych punktów gali. Turniej przyniósł dramat, konflikt, ryzyko, niespodziewane rozstrzygnięcie i kosztowną nagrodę, która natychmiast stała się symbolem sukcesu Kwiecińskiego. Właśnie takie połączenie sprawia, że freak fighty są nie tylko sportowym widowiskiem, ale także medialnym wydarzeniem, o którym mówi się długo po ostatnim gongu.
Po emocjach z FAME MMA 31 warto sprawdzić także, gdzie oglądać mecz Speedway Kraków – Wybrzeże Gdańsk 10 maja i czy spotkanie KLŻ będzie dostępne online.